Milenka jest już w domu

Pierwszy ruch ręką, pierwsze słowo, było dla nas ogromną radością. Dziś już wiem, że będzie dobrze – ze łzami mówi mama Milenki.
15 – letnia Milena Wojtczak po dwóch miesiącach przebywania w szpitalu z końcem marca wróciła do domu. Porusza się przy pomocy balkonika, ale dzielnie pokonuje drogę z pokoju do kuchni czy łazienki. To ta dziewczynka, która 27 stycznia wracając ze szkoły weszła wprost pod nadjeżdżający samochód. Do tragedii doszło na drodze krajowej w okolicy „Czarnego Stawu”.
– Milenka w ostatnich tygodniach postępy robiła już każdego dnia. Codziennie miała prowadzoną fizjoterapię. Jak mówili lekarze takich cudów mają całkiem sporo, bo dzieci potrafią oszukać medycynę i regenerować się w kosmicznym tempie. To dla nas niewyobrażalnie ciężki okres. Walczyliśmy najpierw o jej życie, potem nie było wiadomo czy nie jest uszkodzony mózg. Pierwszy ruch ręką, pierwsze słowo, było dla nas ogromną radością – wspomina mama Katarzyna.
Przed Mileną jeszcze długa droga. Z ortopedami, rehabilitantami i innymi specjalistami w tym roku się nie rozstanie. Część wizyt odbywa się oczywiście bezpłatnie w ramach NFZ, ale dodatkowe rehabilitacje rodzice będą musieli opłacać z własnych środków. Dlatego już 13 kwietnia na Placu Kościuszki odbędzie się charytatywny kiermasz dla Milenki. Tego dnia w parku pojawi się kilkanaście stoisk ze słodkościami, ale i daniami przygotowanymi przez koła gospodyń. Startujemy już od godziny 11, więc pamiętajcie Państwo tego dnia nie gotujemy i nie pieczemy we własnych kuchniach.
Milena walczyła o życie w Instytucie Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi. Jej stan był bardzo ciężki. Miała wewnętrzne obrażenia całego ciała, roztrzaskane kręgi szyjne, ale co najgorsze uszkodzony pień mózgu. Ponad miesiąc przy szpitalnym łóżku dzień w dzień stali zrozpaczeni rodzice. Była zaintubowana, obolała z wieloma kablami podłączonymi gdzie tylko się da, ale z dnia na dzień nabierała sił. Pierwszy miesiąc spędziła na oddziale intensywnej opieki medycznej potem przeniesiona została na oddział neurochirurgii. Choć lekarze nie określają przypadku Mileny w kategorii cudu, to mówią o wielkim szczęściu i wielkiej ponadprzeciętnej regeneracji organizmu. (ak)

