Fala pożarów w sołectwach!

Od kilku tygodni mieszkańcy Bełdowa, Bełdowa Krzywej -Wsi i Ciężkowa żyją w coraz większym niepokoju. W okolicy dochodzi do kolejnych pożarów traw, trzcinowisk i terenów zielonych. Najgroźniejsze zdarzenie miało miejsce w pobliżu zabudowań gospodarczych, gdzie spłonęła sterta słomy, a ogień uszkodził również dwie przyczepy ciągnikowe.

Poszkodowany mieszkaniec nie ma wątpliwości, że doszło do podpalenia.
– Na 100 procent nie ma innych możliwości. Słoma jest stara, nie mógł nastąpić samozapłon. Nie było nic, co mogło zapalić. Ogień został podłożony. Słoma była pod plandeką, zaczęła się palić spod plandeki. Chciałem również podziękować burmistrzowi za pomoc ze strony urzędu w usuwaniu skutków pożaru – mówi Andrzej Krajewski, mieszkaniec Bełdowa Krzywej-Wsi, który poniósł straty.
Jak dodaje, pożar zakończył się spaleniem sterty słomy i uszkodzeniem dwóch przyczep. Mężczyzna podkreśla również, że sytuacja mogła być znacznie groźniejsza. Strażacy przyznają, że akcja była bardzo niebezpieczna ze względu na bliskość gospodarstw. Wstępne ustalenia również wskazują na możliwość podpalenia.
– Po przybyciu na miejsce pierwszych zastępów kierujący działaniem ratowniczym potwierdził pożar sterty słomy przy terenie posesji. W tym zdarzeniu przypuszczalną przyczyną powstania zdarzenia było podpalenie – informuje st. sekc. Dominik Wilk, oficer prasowy KP PSP Zgierz.
To jednak nie był jedyny pożar w ostatnim czasie. Od końca marca strażacy wielokrotnie wyjeżdżali do podobnych zdarzeń na terenie okolicznych miejscowości.
– Od marca nasza jednostka uczestniczyła już 17 razy w tego typu zdarzeniach. Raczej wygląda to na umyślne zaprószenie ognia, podpalenie – mówi Adam Walczak, prezes OSP Bełdów Krzywa – Wieś.
Ogień pojawiał się między innymi w rejonie stawów w Bełdowie, trzcinowisk i terenów zielonych. Choć część pożarów nie spowodowała ogromnych strat materialnych, mieszkańcy zwracają uwagę na zagrożenie dla okolicznych zabudowań i przyrody.
– Podpalenia na stawach to nie były jakieś olbrzymie straty. Doszło do spalenia trzcinowisk i traw. Natomiast niewątpliwie było to ogromne zagrożenie dla okolicznych gospodarstw i zabudowań – mówi Adam Michaś, właściciel terenów przy stawach.
Wśród mieszkańców coraz częściej pojawia się pytanie, czy wszystkie pożary mogą być ze sobą powiązane.
– Myślę, że większość osób, które tutaj mieszka, po prostu nasłuchuje, czy po raz kolejny nie wyją syreny strażackie – dodaje Adam Michaś.
Straż pożarna przyznaje, że część zdarzeń może wskazywać na celowe działania człowieka.
– Na terenie gminy miejsko-wiejskiej Aleksandrów Łódzki doszło do pożarów traw i poszyć leśnych. Jeżeli chodzi o przypuszczalne przyczyny powstania tych zdarzeń, wykazywano między innymi podpalenie oraz zaprószenie ognia – przekazuje st. sekc. Dominik Wilk, oficer prasowy KP PSP Zgierz.
Rosnący niepokój sprawił, że mieszkańcy zaczęli sami organizować patrole i obserwować okolicę.
– Wieczorami jesteśmy zaangażowani jako sąsiedzi, ale też jako myśliwi. Dysponujemy sprzętem termowizyjnym i noktowizyjnym, więc myślę, że w niedługim czasie złapiemy podpalacza – dodaje Adam Michaś.
Strażacy ochotnicy podkreślają, że współpracują z policją i analizują monitoring.
– Przeglądamy monitoring i każdy, kto coś zauważył, zgłasza. Jesteśmy w kontakcie z policją – wspomina Adam Walczak.
Policja zapewnia, że wszystkie zgłoszenia są dokładnie sprawdzane, a funkcjonariusze prowadzą wzmożone działania prewencyjne.
– Policjanci z komisariatu w Aleksandrowie Łódzkim prowadzą czynności związane z odnotowanymi przypadkami podpaleń na terenie gminy Aleksandrów Łódzki. Funkcjonariusze wraz ze strażą pożarną analizują wszystkie tego typu przypadki – informuje sierż. sztab. Bartłomiej Arcimowicz, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Zgierzu.
Mundurowi podkreślają jednocześnie, że do części zdarzeń mogły przyczynić się również trudne warunki pogodowe i susza. Policja apeluje także o zachowanie spokoju i zgłaszanie podejrzanych sytuacji.
– Apelujemy, aby w przypadku zauważenia podejrzanych zachowań powiadamiać służby, dzwoniąc na numer alarmowy 112 lub bezpośrednio do komisariatu – dodaje policjant.
Czy za serią pożarów stoi jedna osoba? Na to pytanie na razie nie ma oficjalnej odpowiedzi. Mieszkańcy przyznają jednak, że po ostatnich wydarzeniach trudno im odzyskać poczucie bezpieczeństwa.